Masz 20 lat.Mieszkasz w Londynie ze swoim mężem Liamem i waszą 2-letnią córką Darcy
Jesteście bardzo szczęśliwymi rodzicami.Pewnego wieczoru bawiłaś się ze swoją córką.
Do domu wszedł Liam.
Da-Tata!-Krzyknęła szczęśliwa dziewczynka.
Li:Witaj skarbie.-Rzekł chłopak biorąc dziewczynkę na ręce i pocałował ją w policzek.Postawił małą
na dywan i podszedł do ciebie.
Li:Hej piękna.-Powiedział oplatając cię w pasie i opierając swoje czoło o twoje.Delikatnie pocałował twoje usta.
Ty:Hej kochanie.-Odpowiedziałaś oddając pocałunek.
Da:Tata, bawić się chodź.
Li:No to chodź skarbie.-Liaś uśmiechnął się,wziął Darcy za rękę i poszli do jej pokoju.
Zadzwonił telefon Liama.
Li:Hallo?
K: Liam?
Li:Tak.
K:To ja Kim.
Li:Poczekaj chwile kochanie.-Powiedział Liam do dziewczynki zasłaniając słuchawkę i wyszedł z pokoju.
Li:Czego znowu ode mnie chcesz Kim?-Warknął szatyn.
K:Dobrze wiesz czego kotku.
Li:Nie mów tak do mnie.
K:Już ci mówiłam,że do mnie nie takim tonem jak chcesz, żeby [T.I] się o niczym nie dowiedziała.Bo wiesz w każdej chwili mogę jej wszystko dokładnie opowiedzieć.
Li:Spróbujesz się tylko do niej zbliżyć,a nie ręczę za siebie.
K:Nie boje się ciebie Liam.Nic mi nie możesz zrobić jak nie chcesz stracić żony.
Li:Czego ode mnie chcesz?!
K:Chcę żebyś się ze mną spotkał.Jutro godzina 15, w parku koło stawu.Jak się nie zjawisz to wszystko opowiem twojej [T.I]
Powiedziała, po czym się rozłączyła.Liam był wściekły.
Na początek chcę przeprosić za nieobecność, ale nie miałam czasu napisać imagina. A co do tego imagina, to wzięłam go z innego bloga. Autorkę bardzo przepraszam, ale czekałam na kolejną część i się nie mogłam doczekać. No i napisałam sama. Jeszcze raz bardzo przepraszam. I bardzo proszę komentujcie,
Jesteście bardzo szczęśliwymi rodzicami.Pewnego wieczoru bawiłaś się ze swoją córką.
Do domu wszedł Liam.
Da-Tata!-Krzyknęła szczęśliwa dziewczynka.
Li:Witaj skarbie.-Rzekł chłopak biorąc dziewczynkę na ręce i pocałował ją w policzek.Postawił małą
na dywan i podszedł do ciebie.
Li:Hej piękna.-Powiedział oplatając cię w pasie i opierając swoje czoło o twoje.Delikatnie pocałował twoje usta.
Ty:Hej kochanie.-Odpowiedziałaś oddając pocałunek.
Da:Tata, bawić się chodź.
Li:No to chodź skarbie.-Liaś uśmiechnął się,wziął Darcy za rękę i poszli do jej pokoju.
Zadzwonił telefon Liama.
Li:Hallo?
K: Liam?
Li:Tak.
K:To ja Kim.
Li:Poczekaj chwile kochanie.-Powiedział Liam do dziewczynki zasłaniając słuchawkę i wyszedł z pokoju.
Li:Czego znowu ode mnie chcesz Kim?-Warknął szatyn.
K:Dobrze wiesz czego kotku.
Li:Nie mów tak do mnie.
K:Już ci mówiłam,że do mnie nie takim tonem jak chcesz, żeby [T.I] się o niczym nie dowiedziała.Bo wiesz w każdej chwili mogę jej wszystko dokładnie opowiedzieć.
Li:Spróbujesz się tylko do niej zbliżyć,a nie ręczę za siebie.
K:Nie boje się ciebie Liam.Nic mi nie możesz zrobić jak nie chcesz stracić żony.
Li:Czego ode mnie chcesz?!
K:Chcę żebyś się ze mną spotkał.Jutro godzina 15, w parku koło stawu.Jak się nie zjawisz to wszystko opowiem twojej [T.I]
Powiedziała, po czym się rozłączyła.Liam był wściekły.
Perspektywa Liama
Bawiłem się z Darcy w pokoju, kiedy zadzwonił mój telefon.Dzwoniła Kim.Po naszej rozmowie zdenerwowany
wyszłem z domu udając się do Louisa.Zadzwoniłem do drzwi.
Lou:O, hej Liam.
Li:Cześć Lou.Mogę wejść?
Lou:Jasne wchodź.-Wpuścił mnie do środka.
Lou:Więc co cię do mnie sprowadza?Nie miałeś być teraz z [T.I] i Darcy?
Li:Miałem, ale zadzwoniła do mnie Kim.
Lou:Co tym razem chciała ta pieprzona suka?
Li:Powiedziała,że mam się jutro z nią spotkać o 15 w parku i powiedziała,że jak nie przyjdę to powie wszystko [T.I].
Lou:No kurwa niech spróbuje tylko położyć na niej te swoje brudne łapy to nie wiem, co jej zrobię!
Li:Powiedziałem jej to samo.
Lou:Suka.-Powiedział pod nosem.
Li:Nie wiem, co mam teraz robić.Jaki ja byłem, wtedy głupi.
Lou:No byłeś.Ale obwinianie się teraz w niczym nie pomorze.
Li:Masz racje.
Lou:Dobra.Pierwsze, co to nie możemy pozwolić Kim zbliżyć się do [t.i].Po drugie musimy jakoś przekonać tą sukę,żeby siedziała cicho ni nie pisnęła ani słówka.
Li:Okey.Dzięki Louis na ciebie zawsze można liczyć.-Podszedł do mnie i poklepał mnie po ramieniu.
Lou:Spoko.Dla przyjaciół wszystko.Tera lepiej chodźmy do [T.I]
Wyszliśmy z domu Louisa i skierowaliśmy się do mojego.
Ty:Gdzie byłeś?-Spytała [T.I] wychodząc z salonu.
Ty: O hej Loui.-Mówiąc to podeszła do niego i się przytulili.
Lou:Witaj skarbie.-Nienawidzę, gdy tak do niej mówi.
Li:Ile razy ci mówiłem,że masz tak do niej nie mówić?
Lou:Nie przesadzaj.A, gdzie jest Darcy?
Ty:Bawi się w swoim pokoju.
Lou:To ja do niej idę.-Powiedział i zniknął w pokoju mojej córki.
Ty: Liam.
Li:Tak?Coś się stało?Spytałem przerażony myślą,że ta blond lumpiara mogła coś powiedzieć [T.I]
Ty:Nic nie mówiła.A co,jest coś o czym powinnam wiedzieć?
Li:N-Nie.
Ty:Na pewno?
Li:Tak,jakby było coś, co powinnaś wiedzieć powiedziałbym ci o tym.
Ty:No ja myślę.-Podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek,po czym i ona odeszła.
wyszłem z domu udając się do Louisa.Zadzwoniłem do drzwi.
Lou:O, hej Liam.
Li:Cześć Lou.Mogę wejść?
Lou:Jasne wchodź.-Wpuścił mnie do środka.
Lou:Więc co cię do mnie sprowadza?Nie miałeś być teraz z [T.I] i Darcy?
Li:Miałem, ale zadzwoniła do mnie Kim.
Lou:Co tym razem chciała ta pieprzona suka?
Li:Powiedziała,że mam się jutro z nią spotkać o 15 w parku i powiedziała,że jak nie przyjdę to powie wszystko [T.I].
Lou:No kurwa niech spróbuje tylko położyć na niej te swoje brudne łapy to nie wiem, co jej zrobię!
Li:Powiedziałem jej to samo.
Lou:Suka.-Powiedział pod nosem.
Li:Nie wiem, co mam teraz robić.Jaki ja byłem, wtedy głupi.
Lou:No byłeś.Ale obwinianie się teraz w niczym nie pomorze.
Li:Masz racje.
Lou:Dobra.Pierwsze, co to nie możemy pozwolić Kim zbliżyć się do [t.i].Po drugie musimy jakoś przekonać tą sukę,żeby siedziała cicho ni nie pisnęła ani słówka.
Li:Okey.Dzięki Louis na ciebie zawsze można liczyć.-Podszedł do mnie i poklepał mnie po ramieniu.
Lou:Spoko.Dla przyjaciół wszystko.Tera lepiej chodźmy do [T.I]
Wyszliśmy z domu Louisa i skierowaliśmy się do mojego.
Ty:Gdzie byłeś?-Spytała [T.I] wychodząc z salonu.
Ty: O hej Loui.-Mówiąc to podeszła do niego i się przytulili.
Lou:Witaj skarbie.-Nienawidzę, gdy tak do niej mówi.
Li:Ile razy ci mówiłem,że masz tak do niej nie mówić?
Lou:Nie przesadzaj.A, gdzie jest Darcy?
Ty:Bawi się w swoim pokoju.
Lou:To ja do niej idę.-Powiedział i zniknął w pokoju mojej córki.
Ty: Liam.
Li:Tak?Coś się stało?Spytałem przerażony myślą,że ta blond lumpiara mogła coś powiedzieć [T.I]
Ty:Nic nie mówiła.A co,jest coś o czym powinnam wiedzieć?
Li:N-Nie.
Ty:Na pewno?
Li:Tak,jakby było coś, co powinnaś wiedzieć powiedziałbym ci o tym.
Ty:No ja myślę.-Podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek,po czym i ona odeszła.
Perspektywa (T.I)
Następnego dnia obudziłaś się wtulona w nagi tors Liama.
Li:Hej skarbie.-Pocałował cie w policzek.
Ty:Hej kochanie.-Wstałaś,podeszłaś do szafki, wyciągnęłaś ubrania i poszłaś do łazienki.
Ze względu na to że był środek lipca ubrałaś się w sukienkę na nogi założyłaś swoje ulubione szpilki
Włosy zostawiłaś rozpuszczone,pomalowałaś się i wyszłaś.Ze swojego pokoju wyszła Darcy z lalką w ręku.
D:Mamo źle się czuje.
Ty: Pokarz może masz gorączkę.-Dotknęłaś dłonią jej czoła.
Ty:No a jak gorączka.Idź połóż się do łóżka ja ci przyniosę śniadanie i syrop.
Dziewczynka poszła do swojego pokoju,a ty zeszłaś na dół do kuchni.Zrobiłaś jej kanapkę z serem
i owocową herbatce.
Ty: Proszę kochanie zjedz i dam ci syropu.
Gdy Darcy zjadła i wypiła lek poszłaś do sypialni twojej i Liama.
Ty:A ty czemu nie wstajesz?
Li: Nie chce mi się.
Ty:Aaa nie chce ci się ty leniu.
Li:Chodź ty do mnie.
Ty: Po co?
Li: Po prostu podejdź.-Podeszłaś do łóżka,a Liam objął cię w pasie i posadził na łóżku.
Chłopak pocałował cię w usta,a potem zaczął składać delikatne pocałunki na twojej szyi.
Ty: Liam przestań.-Odepchnęłaś go i wstałaś.
Ty:Wstawaj musisz mi pomóc.-Pociągnęłaś go za rękę.
Li:Co się stało?-Spytał wstając z łóżka.
Ty: Darcy jest chora,musisz ją zawieźć do lekarza.
Li:Okey,tylko się ubiorę.A co jej jest?
Ty:Ma gorączkę.
Po tych słowach wyszłaś z pokoju i poszłaś do Darcy .Wyciągnęłaś z jej szafy czyste ubrania i ubrałaś ją.Do pokoju wszedł Liam.
Li:I jak się czuje moja mała księżniczka?-Spytał biorąc dziewczynkę na ręce.
D:Główka mnie boli.-Odpowiedziała mu. Liam przyłożył swoją dłoń do jej czoła.
Li:No czoło gorące.Tata zawiezie cie do lekarza.
D:Ja nie chce.
Li:Jak to nie chcesz?Musisz pojechać.Lekarz przepisze ci dobry syrop i będziesz zdrowa.
Trzymając ją na rękach zszedł na dół.Ubrał jej buty i kurtkę.10 minut po ich wyjeździe usłyszałaś dzwonek do drzwi.Była to Kim.
K: Witaj skarbie- i pocałowała Liama czule w usta, a ten ją odepchnął . Ty stałaś na schodach i się przyglądałaś.
Li- Co ty tu do cholery robisz?- odepchnął ją od siebie.
K: Jak to co? Przyjechałam cię zobaczyć. Nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam.- Ty nie mogłaś tak stać i podeszłaś do nich. Darcy stała przy Liamie i widać że się bała.
Ty: Darcy słoneczko, pójdź na sekundkę do swojego pokoiku dobrze? Za chwilkę do ciebie przyjdę.
D: Dobrze mamusiu.- Darcy poszła a Liam objął cię w pasie.
Ty: Można wiedzieć co pani tu robi?
K: Jak to co? Przyszłam do swojego chłopaka to chyba nie jest zabronione?
Ty: Chłopaka?
K: No tak. Z Liamem spotykamy się już z rok i się bardzo kochamy. Prawda ptysiu?- i pocałowała Liama lecz on ją odepchnął po raz kolejny.
Li: Wynoś się z mojego domu Rozumiesz? Ma cię tu nigdy nie być.- i wypchnął Kim zza drzwi.
Ty: Chłopaka?
Li: Wytłumaczę ci to.
Ty: Co chcesz tłumaczyć? Zdradzałeś mnie. A teraz twoja kochanka przychodzi do nas do domu i cię całuje przy dziecku? Widać że w twoim życiu nie ma miejsca dla mnie i dla Darcy.- i poszłaś spakować swoje i Darcy rzeczy.
Poszłaś do sypialni. Spod wielkiego łóżka wyjęłaś walizkę na kółkach i zaczęłaś do niej pakować swoje rzeczy. Wtem wszedł Liam.
Li:(T.I) proszę porozmawiajmy.
Ty: O czym? Przecież wszystko powiedziała mi twoja dziewczyna.
Li: To nie tak. Ona kłamie. Byłem z nią to fakt...
Ty: Widzisz i się przyznałeś.- zaczęłaś płakać.
Li: Dasz mi dokończyć? Byłem z nią, ale za nim poznałem ciebie. Pamiętasz ja się pierwszy raz spotkaliśmy?- pokiwałaś głową na ,, tak,,.
Li: Zagapiłem się i na ciebie wpadłem. Wtedy byłem w związku z Kim. Ale gdy tak zaczęliśmy się spotykać, zacząłem coś do ciebie czuć. Kim faktycznie była ładna, ale ty byłaś milion razy piękniejsza. Wtedy wiedziałem że chcę żyć z tobą na zawsze, mieć dzieci, wnuki. I gdy byliśmy jeszcze przyjaciółmi zerwałem z nią.Gdy powiedziałem jej że z nami koniec ona powiedziała ,, zemszczę się,,. No i się zemściła. Dowiedziała się że mam żonę, córkę. Dowiedziała się gdzie mieszkam, znalazła mój numer telefonu. I tak z miesiąc temu zaczęła do mnie dzwonić. Prosiła o spotkanie. Ja się nie zgodziłem i powiedziała że mnie zniszczy. Słońce ja nie chciałem tobie nic mówić, bo byś się zamartwiała. A jak mi nie wierzysz to zadzwoń do Lou on pomagał mi w sprawie z Kim.
Ty- Liam mogłeś mi powiedzieć.
Li- Nie wiedziałem czy mi uwierzysz.. Bałem się że wszystko spieprzę.
Ty- Nigdy więcej tak nie myśl. Kocham Cię.
Li- Ja ciebie też.
I połączyliście swoje usta w namiętnym .
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Li:Hej skarbie.-Pocałował cie w policzek.
Ty:Hej kochanie.-Wstałaś,podeszłaś do szafki, wyciągnęłaś ubrania i poszłaś do łazienki.
Ze względu na to że był środek lipca ubrałaś się w sukienkę na nogi założyłaś swoje ulubione szpilki
Włosy zostawiłaś rozpuszczone,pomalowałaś się i wyszłaś.Ze swojego pokoju wyszła Darcy z lalką w ręku.
D:Mamo źle się czuje.
Ty: Pokarz może masz gorączkę.-Dotknęłaś dłonią jej czoła.
Ty:No a jak gorączka.Idź połóż się do łóżka ja ci przyniosę śniadanie i syrop.
Dziewczynka poszła do swojego pokoju,a ty zeszłaś na dół do kuchni.Zrobiłaś jej kanapkę z serem
i owocową herbatce.
Ty: Proszę kochanie zjedz i dam ci syropu.
Gdy Darcy zjadła i wypiła lek poszłaś do sypialni twojej i Liama.
Ty:A ty czemu nie wstajesz?
Li: Nie chce mi się.
Ty:Aaa nie chce ci się ty leniu.
Li:Chodź ty do mnie.
Ty: Po co?
Li: Po prostu podejdź.-Podeszłaś do łóżka,a Liam objął cię w pasie i posadził na łóżku.
Chłopak pocałował cię w usta,a potem zaczął składać delikatne pocałunki na twojej szyi.
Ty: Liam przestań.-Odepchnęłaś go i wstałaś.
Ty:Wstawaj musisz mi pomóc.-Pociągnęłaś go za rękę.
Li:Co się stało?-Spytał wstając z łóżka.
Ty: Darcy jest chora,musisz ją zawieźć do lekarza.
Li:Okey,tylko się ubiorę.A co jej jest?
Ty:Ma gorączkę.
Po tych słowach wyszłaś z pokoju i poszłaś do Darcy .Wyciągnęłaś z jej szafy czyste ubrania i ubrałaś ją.Do pokoju wszedł Liam.
Li:I jak się czuje moja mała księżniczka?-Spytał biorąc dziewczynkę na ręce.
D:Główka mnie boli.-Odpowiedziała mu. Liam przyłożył swoją dłoń do jej czoła.
Li:No czoło gorące.Tata zawiezie cie do lekarza.
D:Ja nie chce.
Li:Jak to nie chcesz?Musisz pojechać.Lekarz przepisze ci dobry syrop i będziesz zdrowa.
Trzymając ją na rękach zszedł na dół.Ubrał jej buty i kurtkę.10 minut po ich wyjeździe usłyszałaś dzwonek do drzwi.Była to Kim.
K: Witaj skarbie- i pocałowała Liama czule w usta, a ten ją odepchnął . Ty stałaś na schodach i się przyglądałaś.
Li- Co ty tu do cholery robisz?- odepchnął ją od siebie.
K: Jak to co? Przyjechałam cię zobaczyć. Nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam.- Ty nie mogłaś tak stać i podeszłaś do nich. Darcy stała przy Liamie i widać że się bała.
Ty: Darcy słoneczko, pójdź na sekundkę do swojego pokoiku dobrze? Za chwilkę do ciebie przyjdę.
D: Dobrze mamusiu.- Darcy poszła a Liam objął cię w pasie.
Ty: Można wiedzieć co pani tu robi?
K: Jak to co? Przyszłam do swojego chłopaka to chyba nie jest zabronione?
Ty: Chłopaka?
K: No tak. Z Liamem spotykamy się już z rok i się bardzo kochamy. Prawda ptysiu?- i pocałowała Liama lecz on ją odepchnął po raz kolejny.
Li: Wynoś się z mojego domu Rozumiesz? Ma cię tu nigdy nie być.- i wypchnął Kim zza drzwi.
Ty: Chłopaka?
Li: Wytłumaczę ci to.
Ty: Co chcesz tłumaczyć? Zdradzałeś mnie. A teraz twoja kochanka przychodzi do nas do domu i cię całuje przy dziecku? Widać że w twoim życiu nie ma miejsca dla mnie i dla Darcy.- i poszłaś spakować swoje i Darcy rzeczy.
Poszłaś do sypialni. Spod wielkiego łóżka wyjęłaś walizkę na kółkach i zaczęłaś do niej pakować swoje rzeczy. Wtem wszedł Liam.
Li:(T.I) proszę porozmawiajmy.
Ty: O czym? Przecież wszystko powiedziała mi twoja dziewczyna.
Li: To nie tak. Ona kłamie. Byłem z nią to fakt...
Ty: Widzisz i się przyznałeś.- zaczęłaś płakać.
Li: Dasz mi dokończyć? Byłem z nią, ale za nim poznałem ciebie. Pamiętasz ja się pierwszy raz spotkaliśmy?- pokiwałaś głową na ,, tak,,.
Li: Zagapiłem się i na ciebie wpadłem. Wtedy byłem w związku z Kim. Ale gdy tak zaczęliśmy się spotykać, zacząłem coś do ciebie czuć. Kim faktycznie była ładna, ale ty byłaś milion razy piękniejsza. Wtedy wiedziałem że chcę żyć z tobą na zawsze, mieć dzieci, wnuki. I gdy byliśmy jeszcze przyjaciółmi zerwałem z nią.Gdy powiedziałem jej że z nami koniec ona powiedziała ,, zemszczę się,,. No i się zemściła. Dowiedziała się że mam żonę, córkę. Dowiedziała się gdzie mieszkam, znalazła mój numer telefonu. I tak z miesiąc temu zaczęła do mnie dzwonić. Prosiła o spotkanie. Ja się nie zgodziłem i powiedziała że mnie zniszczy. Słońce ja nie chciałem tobie nic mówić, bo byś się zamartwiała. A jak mi nie wierzysz to zadzwoń do Lou on pomagał mi w sprawie z Kim.
Ty- Liam mogłeś mi powiedzieć.
Li- Nie wiedziałem czy mi uwierzysz.. Bałem się że wszystko spieprzę.
Ty- Nigdy więcej tak nie myśl. Kocham Cię.
Li- Ja ciebie też.
I połączyliście swoje usta w namiętnym .
*ROK PÓŹNIEJ*
Co się zdarzyło w moim życiu przez ten rok? Na pewno dużo. Liam zgłosił nękanie jego i jego rodziny na policję przez Kim. Została aresztowana, i czeka na proces. A od 7 miesięcy jestem w ciąży. Liam jak się o tym dowiedział był prze szczęśliwy, a Darcy biegała po całym domu i krzyczała ,, będę starszą siostrą,,. Okazało się że to będzie chłopiec. Ostatnio Liam i Darcy się kłócą jak będzie miał na imię maluszek. Darcy krzyczała że ma mieć na imię Ben, Dan, Phil.A Liam że mam mieć na imię Luke, Simon, Ted. No ale w końcu doszli do porozumienia i dzidziuś będzie nosił imię Tom. I wszystko wraca do normy, Czasem trzeba kogoś wysłuchać i dopiero potem podjąć decyzję. Gdybym wtedy nie wysłuchała Liama nie wiem co by było teraz.KONIEC
Na początek chcę przeprosić za nieobecność, ale nie miałam czasu napisać imagina. A co do tego imagina, to wzięłam go z innego bloga. Autorkę bardzo przepraszam, ale czekałam na kolejną część i się nie mogłam doczekać. No i napisałam sama. Jeszcze raz bardzo przepraszam. I bardzo proszę komentujcie,
