środa, 19 lutego 2014

Zayn

Nazywasz się (t.i).Masz 20 lat. Jesteś narzeczoną Zayna. Jesteście razem od 5 lat. Jego rodzice są bardzo mili i mnie polubili. Niestety moi nie trawią Zayna. Moi rodzice to przykładni katolicy. A jeżeli Zayn wyznaje islam, to dla nich nie istnieje. Niestety, na razie studiuję. A rodzice dają mi na nie pieniądze. A póki dają mi pieniądze nie mogę mieszkać z Zaynem.
Wracam wieczorem z uczelni. Niestety, musiałam zostać trochę na uczelni, ponieważ musiałam poszukać informacji na temat ONZ. A w dodatku musiało być napisanie wszystkie, nawet te nie istotne. No więc musiałam wracać na nogach, ponieważ uciekł mi autobus. Szłam koło parku, niestety koło tej najbardziej opuszczonej strony. Do mnie, do domu zostało 10 minut. Wtem zza krzaków wyskoczył jakiś zamaskowany mężczyzna. Zaciągnął mnie w krzaki i zaczął obmacywać. Ja zaczęłam krzyczeć. I wtedy to się stało. Zgwałcił mnie. Bezczelnie ubrał się i poszedł. Ja cała roztrzęsiona, na ostatnich siłach ubrałam się i poszłam do domu. Szybko otworzyłam drzwi i pobiegłam do łazienki. O nie! Chyba obudziłam moją mamę, bo zaczęła się dobijać do mnie do łazienki.
(T.M)- Córeczko co się stało?
(Ty)- Nic mamo, idź spać.- i weszłaś pod prysznic. Odkręciłam wodę i w ubraniu zaczęłam czyścić każdy, nawet najmniejszy skrawek mojego ciała.
(T.T)- Co się stało?
(T.M)- Nie wiem. (T.i) przed chwilą wróciła cała roztrzęsiona.
(T.T)- Wszystko przez tego całego Zayna.
(Ty)- To nie przez Zayna.- cichutko szepnęłaś i zemdlałaś.
Obudziłaś się w białym pomieszczeniu. Byłaś po pod łączona do różnych kabelków. Obróciłaś głowę w prawo, zauważyłaś panią w białym fartuchu. Okazało się że była lekarką.
(Lek)- Witam nazywam się Isabella Johnson jak się pani czuję.
(Ty)- Wszystko mnie boli, a dla czego tutaj leżę?
(Lek)- Zasłabła pani. Przywieźli tu panią rodzice, zrobiliśmy badania i okazało się że została pani zgwałcona. A teraz proszę aby pani odpoczywała.
(Ty)- Dziękuję.
(Lek)- Nie ma za co. A teraz proszę odpocząć.- lekarka posłała mi ciepły uśmiech i wyszła.
Obróciłam się w lewą stronę (stronę okna)

                                                      *Oczami Zayna*

Obudziłem się ok. 9. Miałem dziwne przeczucie że coś się stało. Postanowiłem pojechać do mojego skarba (t.i). Podjechałem moim autem pod jej dom. Miałem gdzieś co powiedzą jej rodzice. Już dość namieszali w naszym związku. I co z tego że ona wyznaje chrześcijaństwo a ja islam? Ważne że się kochamy prawda?
Więc wysiadłem z mojego auta i podeszłam do jej drzwi. Zadzwoniłem dzwonkiem. Raz, drugi trzeci i nic. Nagle usłyszałem za plecami czyjś głos. Odwróciłem się i zobaczyłem sąsiadkę (t.i).
(Są)- Nie trudź się. Nie ma nikogo w domu.
(Za)- A co się stało.- podszedłem do sąsiadki (t.i)
(Są)- Wczoraj koło 21 widziałam (t.i) jak wracała chyba z uczelni. Cała roztrzęsiona, poobijana. Koszmar. Gdy ją zauważyłam podeszłam do niej zapytać co się stało. Ona się tylko na mnie popatrzyła i cała zapłakana pobiegła do domu. A koło 22 przyjechało po nią pogotowie. Widziałam że była nie przytomna.
(Za)- Jezu! A wie pani może do którego szpitala?
(Są)- Chyba tego na Baker Street.
(Za)- Dziękuję.- i pobiegłem szybko do samochodu. 
Wsiadłem i odjechałem szybko. Co się właściwie z stało z moim kwiatuszkiem. Jak by jej rodzice pozwolili mi z nią mieszkać nic by się z (t.i) wydarzyło. Zresztą jak dostanę tego kto jej to zrobił. Czym prędzej popędziłem do szpitala. Podszedłem do recepcji, gdzie była recepcjonistka.
(Za)- Gdzie jest (t.i)(t.n)?
(Rec)- A kim pan jest dla pacjentki?
(Za)- Narzeczonym.
(Rec)- Więc pacjentka leż w sali 209. Na 1 piętrze. Windą i do góry.
(Za)- Dziękuję bardzo.
I czym prędzej pobiegłem pod sale mojego kwiatuszka. Pod jej salą siedzieli jej rodzice.
(T.T)- A ty tu co robisz?
(Za)- Przyjechałem do mojej narzeczonej.
Tata (t.i) wstał. Ale zatrzymała go mama mojego skarba.
(T.M)- Usiądź. I się nie denerwuj.
Wtem z sali wyszła lekarka.
(T.M)- I co z nią?
(Lek)- (t.i) została zgwałcona.
(Za)- O Boże.
(Lek)- Niestety, (t.i) dokładnie umyła wszystkie ślady które zostawił gwałciciel. A pan jest Zayn?
(Za)- Tak.
(Lek)- (t.i) chce się z panem zobaczyć.
(Za)- Dobrze. Mogę wejść do niej?
(Lek)- Tak. Tylko proszę jej nie przemęczać.
(Za)- Obiecuję, a kiedy będzie mogła wyjść?
(Lek)- Myślę że dziś. Ale to zależy od tego jak się będzie czuć.
(Za)- Dziękuję- w szedłem do sali gdzie leżało moje kochanie.
Leżała na łóżku i patrzyła się w okno.
(Za)- Słońce- i się uśmiechnęła.

                                                          * Twoimi Oczami *

Leżałam na łóżku szpitalnym i patrzyłam w okno. Czekałam na Zayna. Nie wiedziałam czy w ogóle jest w szpitalu. Leżałam i patrzyłam.
(Za)- Słońce.- odwróciłam się.
(Ty)- Zayn.- i usiadł na krześle koło twojego łóżka.
(Za)- Jak się czujesz?
(Ty)- Jak ostatnia dziwka.
(Za)- Nie mów tak.
(Ty)- Zayn, a jak mam się czuć? Zostałam zgwałcona. Cały czas czuję jego ręce na moim ciele.- i zaczęłam płakać.
(Za)- Ci. Zobaczysz wszystko się ułoży.- i przytulił mnie mocno do piersi.
(Ty)- Zayn to było obrzydliwe. Jak mnie dotykał...
(Za)- Już wszystko dobrze. - i mocno mnie przytulił.
(Ty)- Zayn ja nie mam ochoty już mieszkać z rodzicami. Ciągle mi wypominają że jesteś innej wiary. Nie rozumieją że ja cię kocham.
(Za)- To przeprowadź się do mnie.
(Ty)- Ale ja nie mogę. Od nich dostaję pieniądze na studia, a wiesz jakbym się do ciebie przeprowadziła, nie dali mi ani grosza na studia.
(Za)- Słońce ale ja ci je opłacę.
(Ty)- Ale kochanie ja nie chcę żyć na twój rachunek. Z resztą i tak wytrzymujesz te obraźliwe komentarze na twój temat ze strony moich rodziców.
(Za)- Mam to gdzieś. Z resztą jesteśmy razem. Ja mogę opłacać twoje studia. Twoja edukacja jest dla mnie bardzo ważna. Kiedyś zdobędziesz wykształcenie, będziesz kimś. Opłacę ci je. A wiesz co?
(Ty)- No nie wiem.
(Za)- Myślałem aby kupić nowy dom dla nas.
(Ty)- Za który ty zapłacisz, a ja tam będę mieszkać z wyrzutami sumienia że żyję na twój rachunek.
(Za)- Pomyśl że to w ramach rekompensaty.
(Ty)- Za co?
(Za)- Za to że prze ze mnie tyle wycierpiałaś. W końcu ciągle kłóciłaś się z rodzicami i jak bym cię siłą zabrał od rodziców nie zostałaś by zgwałcona.
(Ty)- Słońce to ty prze ze mnie cierpiałeś.
( Za)- Nie kłóć się. Lekarz mówił że masz odpoczywać i może dziś....- i wtem weszła twoja lekarka
(Lek)- Witam, jak się pani czuję.
(Ty)- Dobrze.
(Lek)- Więc nie ma potrzeby dłużej tu pani trzymać, za chwilkę przyniosę wypis.
(Ty)- Dziękuję.- lekarka wyszła.
(Za)- Wiesz myszko....
(Ty)- Tak.
(Za)- Jestem szczęściarzem.
(Ty)- Czemu?
(Za)- Bo mam ciebie.

                                 * Rok później * 

Po wyjściu ze szpitala postanowiłam zamieszkać z Zaynem. Moi rodzice nie byli za chwyceni. Praktycznie w ogóle się do nas nie odzywają. Nawet do naszej córeczki. Właśnie. Po moim wyjściu ze szpitala, postanowiliśmy założyć rodzinę. Po tygodniu okazało się że jestem w ciąży. Zadecydowaliśmy że jeżeli będzie córka będzie katolikiem, a syn muzułmaninem. Cieszymy się każdym dniem ze sobą. A Zayn mimo kariery stara się poświęcić nam najwięcej czasu.

                                                           * KONIEC*

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uf. Skończyłam. Następny będzie z Harrym potem Lou i na koniec Niall. Postaram się dodać je jak najszybciej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz